przejdź do Sochaczew.pl
Dramatyczne wołanie o pomoc dla miasta

Sochaczewskie obchody setnej rocznicy polskiej niepodległości miały też bardzo symboliczny wymiar, pozwoliły cofnąć się do czasów II Rzeczpospolitej, poznać sytuację w jakiej przyszło budować zręby państwowości.

11 listopada, tuż po odsłonięciu popiersia marszałka Piłsudskiego, z okna dzisiejszego Muzeum Ziemi Sochaczewskiej i Pola Bitwy nad Bzurą, gdzie niegdyś mieścił się ratusz, z dawnego gabinetu burmistrzów, Piotr Osiecki odczytał fragmenty przemówienia wygłoszonego 90 lat temu przez jego poprzednika Jerzego Przedpełskiego. Burmistrz przemawiał w 1928 roku w Kaliszu na Zjeździe delegatów miast i wsi poszkodowanych przez wojnę.

Odczytane fragmenty odnosiły się do zniszczeń, jakich doświadczyło miasto w czasie wojny i tragicznej sytuacji miejscowej ludności. Jak powiedział Piotr Osiecki, dramatyczne słowa Jerzego Przedpełskiego są błaganiem o pomoc kierowanym do władz państwowych, bo wadze lokalne samodzielnie nie udźwigną odbudowy miasta. Pokazują nam, jakie były pierwsze lata naszej wolności.

 

 

Przemówienie burmistrza Sochaczewa Jerzego Przedpełskiego wypowiedziane w Kaliszu na Zjeździe delegatów miast i wsi poszkodowanych przez wojnę, w dniu 22 lipca 1928 roku.

 

Gdy w dniu 7 czerwca r.b. miałem wysoki zaszczyt witać u progu m. Sochaczewa, prastarej stolicy Mazowsza, Pana Prezydenta Rzeczypospolitej, rzekłem krótko: „Dobrodziejstwa Twoich Rządów, Najdostojniejszy Panie Prezydencie, odczuwa już Polska cała, niechaj moment Twojego dzisiejszego zaszczytnego dla nas przejazdu, będzie zwiastunem tego, że i my, których wojna najbardziej dotknęła, dobrodziejstw tych doznamy. Dziesięć lat mija od chwili zakończenia zawieruchy wojennej, a miasto nasze zabliźnić ran swoich nie może. Świat cały wie dobrze, jaką przeżyliśmy tutaj nad Bzurą tragedię. Racz wpłynąć Najdostojniejszy Panie Prezydencie, aby Rząd Najjaśniejszej Rzeczypospolitej zatroszczył się o nas należycie, przyznając nam poważniejsze sumy na odbudowę i wypłacając nam poniesione straty. Zechciej łaskawie poświęcić minut kilka na obejrzenie miasta, racz się przekonać, że prośba nasza ze wszechmiar zasługuje na uwzględnienie. O to Cię jedynie w imieniu moich obywateli najbardziej i najserdeczniej proszę".

Istotną prawdą jest, iż świat cały zna najdokładniej tragedię Kalisza i Sochaczewa, przekonałem się o tem spędzając ostatnich lat kilka w bogatej i szczęśliwej Holandii i zwiedzając szczegółowo Belgię tak bardzo zniszczoną, jednakże dziś już szczęśliwszą od nas, albowiem odbudowaną, przeważnie wspanialej jak przed wojną.

Przed rokiem odpoczywając na tarasie wspaniałego hotelu w Scheyeningen znalazłem w bibliotece roczniki ilustracji holenderskiej z pierwszych lat wojny światowej. Serce mi Żywiej zabiło, gdym zobaczył niezliczone ilości bardzo ładnych zdjęć fotograficznych zniszczonych: Kalisza i Sochaczewa, a objaśnienia i wzmianki tych zdjęć były nie tylko pełne sympatii i współczucia dla nas, ale tchnęły prawdziwą serdeczną troską o przyszły los Polski. Za dość wysoką sumę pragnąłem egzemplarze te nabyć, zabiegi moje nic jednak nie pomogły. Rządy Francji i Belgii szczęśliwsze były od Rządu naszego i mogły prędzej rany swych obywateli zagoić.

Nie tylko jako burmistrz m. Sochaczewa ufam tym słowom, które Najdostojniejszy Gość podczas krótkiego pobytu raczył do mnie powiedzieć, ale również jako Polak i prawdziwy patriota wierzę święcie w to, że Polska o nas stanowczo nie zapomni, a Rząd Jej wysłuchawszy głosu naszych Posłów i Senatorów zatroszczy się o nas dostatecznie. Rozumiemy, że występując w obronie naszych słusznych i zupełnie usprawiedliwionych pretensji prędzej osiągniemy rezultat pomyślny występując solidarnie, dla tego też Rada Miejska i Magistrat ni. Sochaczewa, na przyjacielski apel Kaliszan, odpowiadają delegując mnie, jako swego przedstawiciela.

Na zjeździe burmistrzów w kwietniu, zawierając znajomość ze swymi kolegami prosiłem Ich serdecznie, by projektując w przyszłości swe zjazdy tych prowincji, odwiedzić zechcieli Sochaczew; dotychczas bowiem pokazywano nam stale wspaniałą Warszawę, a zapomniano o zniszczonych miastach, które raczej należałoby obejrzeć i głośno zawołać o ratunek dla tych zupełnie wykolejonych i cofniętych kulturalnie, a niegdyś spokojnych osiedli ludzkich.

Ja chciałem pokazać kolegom, że w odległości 50 km. od stolicy na międzynarodowym trakcie, po którym mkną dziesiątki aut i lśniących limuzyn krajowych i zagranicznych leży miasto, o którego tragedji już zapomniano, chciałem pokazać historyczne już dzisiaj budy mieszkalne i osiedla, których wygląd w czasach dzisiejszych jest wprost dla oka rażącym.

Miasto Sochaczew do tej pory odbudowało zaledwie około 60% zniszczonych budowli.    Jakkolwiek od chwili zakończenia wojny upłynęło już lat 10, zrujnowanych posesji miasto liczy jeszcze 112 i na odbudowę tych posesji potrzebuje około 5.000.000 zł., po doliczeniu zaś sum potrzebnych na budynki komunalne (hale targowe z lokalami mieszkalnymi na piętrach, racjonalna eloktrownia, założenie parku i odpowiednie zadrzewienie miasta, przeprowadzenie wodociągów i kanalizacji) suma ta wzrośnie do 7.000.000 złotych.

Miasto Sochaczew liczy w tej chwili około 7.500 mieszkańców (przed wojną około 9.000) i posiada 285 nieruchomości z których 90% zostało spalonych, straty Sochaczewa w nieruchomościach wynoszą 2.805.785 rb. w złocie. Bank Gospodarstwa Krajowego użycza stale pożyczek poszczególnym obywatelom na odbudowę, jednakże kontyngenty rządowe przeznaczone na ten cel dla Sochaczewa są zbyt szczupłe.

W r. b. 10-ciu mieszkańców miasta złożyło prośby do Banku Gospodarstwa Krajowego o udzielenie kredytu na odbudowę zniszczonych ich posesji do wysokości łącznej sumy około 420.000 zł. Suma ta jest niezmiernie drobną, dopomoże bowiem jedynie do odbudowy 10-ciu nieruchomości, jednakowoż i uzyskanie tej sumy jest rzeczą bardzo względną, gdyż Bank Gospodarstwa Krajowego przyznane na ten cel rządowe kredyty ulgowe ma już całkowicie wyczerpane.

Podczas zaszczytnego przejazdu Pana Prezydenta Rzeczypospolitej przez Sochaczew w dniu 7.VI. r. b. po przedstawieniu próśb i potrzeb miasta uzyskałem najwyższe zaszczytne zapewnienia, iż Rząd Rzeczypospolitej zatroszczy się należycie o potrzeby Sochaczewa.

Magistrat m. Sochaczewa postanowił przeto zwrócić się do Ministerstwa Skarbu z uprzejmą prośbą o wyznaczenie kontygentu na odbudowę i rozbudowę miasta w wysokości 1.000.000 zł. rocznie, jednakże i ta suma, o ile będzie nam przyznana, zaspokoić może tylko częściowo potrzeby naszych obywateli. Liczymy, że Bank Gospodarstwa Krajowego otrzyma od Ministerstwa Skarbu większe dla nas przydziały i uwzględni, te postulaty, które konieczne są do należytego odbudowania miasta.

 

Postulaty te są następujące:

1. Wszystkie podania o udzielenie długoterminowych pożyczek na cele odbudowy i rozbudowy winny być traktowane i uwzględniane w drodze wyjątkowej przychylności.

2. Stosunek wysokości do kosztów ogólnej potrzeby winien być jak najwyższy, uniezależniony od sumy spodziewanego podatku od lokali i placów niezabudowanych. i

3. Przyznanie pożyczek nie powinno być ograniczone czasem i terminem, gdyż i poza sezonem budowlanym, akcja budowlana wyrażać się może w gromadzeniu materjałów w budowlanych.

4. Miastu również winna być udzielona pożyczka na odbudowę i rozbudowę objektów miejskich.

 

Niezależnie od pożyczek na odbudowę miasta, konieczną rzeczą jest prowadzenie stałej systematycznej wspólnej akcji, zmierzającej do odzyskania przez nas poniesionych strat, dlatego też mam zaszczyt zaofiarować Panom swe usługi i chętnie poświęcę wiele czasu, by dopomóc Panom w tek pracy; blizkość Sochaczewa od Warszawy daje mi możność częstych i łatwych dojazdów. Gorąco pragnę, by potrzeby nasze w niedalekiej przyszłości zaspokojone przez Sprawiedliwość zostały, a wiara i ufność, którą żywimy, przyniosły nam wreszcie dobrobyt i spokój po tylu latach nieszczęść, tragedji i zwątpień.

 

Jestem pełen nadziei, że nie tylko moje rodzinne miasto, ale i wszystkie miasta zniszczone, rany swoje zagoją, bo Polska nie może zapomnieć o nas, a jej potężny Rząd i Najdostojniejszy Pan Prezydent dobrodziejstw tych dla nas szczędzić nie będą. Na za kończenie kilku moich stów wznoszę okrzyk:  Niech żyje Najjaśniejsza Rzeczpospolita, Jej Rząd i Najdostojniejszy Pan Prezydent.  Niech żyje m. Kalisz i jego dzielny Zarząd: Pan Prezydent Szarras i. Pan Prezes Dołęga-Kowalewski. Niechaj podźwigną się z ruiny i inne zniszczone miasta i w pełnym rozwoju niechaj szczęśliwie żyją.

A A A
13.11.2018
godz.13:14
 
kontakt
imię i nazwisko
adres e-mail
wiadomość